Brak pracowników, a co za tym idzie rosnąca presja płacowa to w ostatnim czasie temat rozgrzewający całą branżę logistyczną. Szacunki mówią o co najmniej 100 000 wakatów w logistyce, a łatwych pomysłów na ich obsadzenie brak. Prostą odpowiedzią na problemy na rynku pracy wydaje się być automatyzacja i choć częściowe uniezależnienie się od pracowników. Ale czy zawsze tak jest? Oczywiście nie – są branże gdzie automatyzacja jest trudna, a relatywnie duże inwestycje nie przynoszą szybkich efektów. Z drugiej strony nie wszystkie firmy są gotowe na automatykę z racji niewydajnych procesów i kiepskich systemów IT.

Kolejne wyzwanie dotykające całego łańcucha to rynek transportowy, który po latach wraca w ręce przewoźników co powoduje, że przygotowanie wysyłki na czas staje się priorytetem magazynów a OTIF jeszcze bardziej zyskuje na znaczeniu przy ocenie dostawcy. Dziś przewoźnicy mogą wybierać klientów i co raz częściej są skłonni naliczać opłaty postojowe czy kary za problemy z załadunkiem. Stąd onlinowe narzędzia do awizacji dostaw zyskują na popularności i powoli stają się must-have.

Moim zdaniem dobrą i nie tak kosztowną jak automatyzacja odpowiedzią na oba te wyzwania wydaje się być uproszczenie procesów magazynowych. Proste i efektywne procesy pozwalają zarówno łatwiej wdrażać „szybko rotujących” pracowników, jak i „zaprogramować” magazyn pod kątem priorytetu gotowości wysyłki. Zanim więc zaczniemy zerkać w stronę automatyki zastanówmy się na ile nasze procesy są najprostszymi z możliwych, a zarządzający nimi WMS nastawiony jest na prowadzenie użytkownika za rękę i obsługę priorytetów. Na pewnym etapie dobry WMS połączony z narzędziem do awizacji on-line potrafi przynieść dużo lepsze efekty i znacznie szybsze ROI niż automatyka. Dodatkowo pozwoli lepiej zarządzać załogą i zautomatyzować wiele pracochłonnych czynności jak np. zarządzanie klasami rotacji towarów.

Nie zapominajmy oczywiście, żeby wybierając system klasy WMS mieć pewność, że jest on w standardzie gotowy do połączenia z automatyką różnych dostawców kiedy przyjdzie na to pora. Szukajmy rozwiązań, które są otwarte, sprawdzone „w boju” i nie będą wymuszały na nas wyboru „preferowanego” dostawcy automatyki. Pamiętajmy, że nawet najlepsza automatyka zarządzana przez nienajlepszy WMS może przynieść więcej problemów niż korzyści.

A kiedy już jesteśmy spokojni, że system i procesy pracują bez zarzutu będziemy znacznie lepiej przygotowani na wymarzoną automatykę. W tym biznesie nie warto iść na skróty…


GRZEGORZ PROROK
Dyrektor Sprzedaży i Marketingu w Consafe Logistics
Komentarz ekspercki udzielony na łamach wydania specjalnego „Warehouse Monitor – INWESTOR 2018”.